Drożdżówka




Moje dzieciństwo. (...) W każdą sobotę mama robiła ciasto, często była drożdżówka. A z racji, że jedyne słodkości, które obecnie mogę jeść to drożdżowe rarytasy, więc wybrałam się po jej zeszycik i upiekłam. Zrobiłam podwójną porcję i jak można się domyśleć sporo tego wyszło, ale moja rodzinka nie miała z tym problemu. Ledwo udało mi się zrobić zdjęcia.


Jak widać wyszedł lekki zakalec, ale cóż nikt nie jest doskonały, jak widać pieczenie takich ciast nie jest moją mocną stroną. Ale wszystko przede mną. W domu smakowała bardzo, ja przyznam mało skromnie byłam zachwycona, więc będę piekła często, dojdę do wprawy i osiągnę odpowiedni poziom.


Drożdżówka
Potrzebne będą:
Szykujemy zaczyn. Drożdże mieszamy z 2 łyżkami cukru, 3 łyżkami mąki i odrobiną zagrzanego mleka. Czekamy, żeby podwoił swoją objętość.
W pozostałej części ciepłego mleka rozpuszczamy margarynę. Jaja ubijamy z cukrem dodając powoli mąkę, zaczyn oraz mleko z tłuszczem. Dokładnie mieszamy i dodajemy ekstrakt waniliowy i skórkę pomarańczową (opcjonalnie rodzynki). Pieczemy 45 minut w 180 stopniach.
Ostudzone ciasto polewamy lukrem klonowym lub posypujemy cukrem pudrem.
Porcja na średniej wielkości blachę.


Lukier:
Potrzebne będą:
Cukier puder mieszamy z taką ilością syropu klonowego, aby lukier uzyskał oczekiwaną konsystencję.

Za wizyty serdecznie dziękuję. Jest mi niezmiernie miło, że do mnie zaglądacie. Czekam na Wasze komentarze i zachęcam do polubienia Magicznej strony na facebooku.
Ściskam gorąco Ilona



Etykiety: , , , ,