Chleb bananowy po hawajsku





Spędzamy sobie z siostrą wieczór degustując nowości kulinarne robione przeze mnie w tak zwanym międzyczasie. Mam go jak na lekarstwo ponieważ od kilku dni siedzę, a raczej stoję w kuchni zamykając lato w słoikach, a muszę do piątku zrobić sporo i wspomnianą siostrę obdarować przed jej powrotem do domu. Wiec jako przykładna, wielozadaniowa Pani domu, kilka rzeczy na raz robię. Tu sałatka, potem pstryk aparatem i degustacja, potem nastawiam pomidorki, niech się smażą. Po chwili krojąc ogórki piekę panini, pstryk i kolejna degustacja. Teraz post pisany podczas karmienia i usypiania malucha i kolejne przetwory... oby tak do piątku. Słoików zaczyna brakować, więc na żebry do sąsiadki się wybiorę i dalej pichcić będę. Wesoło i mało miejsca w domu, ale daję radę. Po prostu to kocham, a jak coś się kocha to nie sprawia nigdy problemów.
Znalazłam również czas na coś słodkiego do kawki. Przepis zaczerpnięty z książki Beaty Pawlikowskiej "Blondynka wśród łowców tęczy", gdzie sporo bananowych ciekawostek i przepisów można znaleźć. Polecam. Ten chlebek to z pewnością początek mojej bananowej przygody z Pawlikowską. Zapraszam.


Chleb bananowy po hawajsku
Potrzebne będą:
Tłuszcz ubijamy z cukrem do białości. Następnie wrzucamy pokrojone banany i ubijamy ponownie. Nie przerywając kręcenia dokładamy 2 jajka oraz mąkę z proszkiem. Dodajemy rodzynki lub jak w moim przypadku posiekane śliwki. Pieczemy 1,5 godziny w piecu nagrzanym do 180 stopni.

Jest niesamowicie smaczny. Słodki, pachnący, bananowy.
Musicie go zrobić. Rewelacja!

A teraz idę dalej do kuchni - ogórki mnie wołają ;).
Ściskam Ilona 



Etykiety: , , , , ,