Dr. Oetker i Retro



Czas nadrobić zaległości, które powoli zaczynają mnie przerażać. Ogrom zdjęć do obróbki, przepisów do wypróbowania, o tych do wpisania na blogu nie wspomnę. Jak Wy to robicie, że się tak idealnie udaje. Mój kalendarz organizacyjny ostatnie kilka miesięcy szwankuje i to zdecydowanie podlega wymianie.  Za dużo pomysłów. Ale dam radę. Dzisiaj (krótko) o przedświątecznym spotkaniu w Gdańsku, a dokładniej dwóch. Choć odbyły się w poprzednim roku, to o nich nie zapomniałam i bardzo ciepło myślę. Wspomnę jeszcze, że spotkania odbyły się dzięki czadowym dziewczynom z Trójmiejskiej Solniczki. Dziękuję Wam bardzo.




W poniedziałek 9-tego grudnia spotkałam się wraz z grupą kulinarnych blogerów, we wspaniałej kawiarni Retro, którą stworzyła Miśka. Niesamowite miejsce z klimatem, który kocham. Stare fotografie, przytłumione światło, cudownie miła atmosfera, smaczne ciasto i rewelacyjna kawa.   Rozmawialiśmy o świętach, o naszych upodobaniach kulinarnych i wspomnieniach. Gościem na naszym spotkaniu był Daniel z Cyrkowej Kuchni, który jak większość z Was wie, był uczestnikiem programu MasterChef. Bardzo fajnie słuchało się opowiastek o ludziach i o samym programie ;) A to wszystko przy niesamowicie smacznym cieście i boskim ponczu, na który z całą pewnością tam wrócę.








Przy okazji wspomnę, że w Retro, za barem stoi prawdziwy artysta, nie wiem dlaczego baristą go nazywają. Takie obrazy.... i smaczne :) Oczywiście wykonał logo Solniczki, ale przyznam, że moje serce podbiła Dama.




------------------------------------------


A to już kolejne spotkanie. W piątek, 13-tego, z dziewczynami lukrowałyśmy pierniki wraz z Dr. Oetker. Było wesoło. Poczułam się jak mała dziewczynka, która z przyjaciółmi tworzy ważny przysmak świąteczny, pierniki. Kto z nas nie chciałby pokolorować swojego ciasteczka lukrem w kolorze fioletu i obsypać bielusieńkimi śnieżynkami. Bajka.
Przy okazji, było strasznie dużo śmiechu i wspomnień. Polecam. Przyznam szczerze, że to spotkanie (choć pierwszy raz piątek 13-tego okazał się szalony - jak nigdy) przy stole pełnym łakoci, odpoczęłam. 






Mały żarcik ;) Kiedy dziewczyny z Dr. Oetker robiły nam zbiorowe zdjęcie, ja cyknęłam im. Wyglądały tak cudownie, ze nie mogłam się oprzeć.


A to prezent od firmy. Niesamowita ilość słodkości do dekoracji i pierniczki. I w tym miejscu czas się przyznać, że po raz pierwszy nie zrobiłam pierników na święta. Gdyby nie Dr. Oetker nie byłoby ich wcale. Dziękuję i życzę szczęścia.
Ściskam Ilona


Część zdjęć (i te są oznaczone) dzięki FOTOlinea Mariusz Wacławiak - dziękuję bardzo.






Etykiety: