Pączki z wiśnią


Fakt, Tłusty Czwartek był wczoraj, ale to nie znaczy, że nie można świętować pączkami następnego dnia, czy jeszcze później :) Na przykład, moja mama faworki planuje na sobotę. Ale będzie uczta. U nas jak z Walentynkami, kochać i świętować trzeba cały rok :) A nie tylko podczas wybranej daty w kalendarzu, heh :)
A tak poważniej. To moje pierwsze w życiu pączki. Nigdy ich nie robiłam, bo z zawsze dostawaliśmy wielki talerz od babci, od mamy faworki, racuchy jabłkowe na obiad, a nie wiedzieć dlaczego, a raczej jakim cudem, mąż mój jeszcze zjadał w pracy kupione... ble....
Ale wracając do pączków. Przepis musiał być sprawdzony, bo nie chciałam ryzykować. Szukałam więc na Moich Wypiekach . Wybrałam polecany przez samą autorkę i do dzieła. Bez kombinowania, bez większych zmian. Moje były wypełnione wiśniami, bo uwielbiam je do wszystkiego, a lekko kwaskowaty posmak łagodzi wszechobecną słodycz:) i lukier, mój ulubiony oraz posypane pomarańczą kandyzowaną, lub cukrem pudrem, były wszystkie wersje.
Zrobiłam 31 pączków, dzisiaj zostały 3, jeszcze...

(źródło)

Pączki z wiśnią
Potrzebne będą:
(około 30 sztuk)

Mąkę pszenną przesiewamy i mieszamy z rozczynem wykonanym ze świeżych drożdży. Następnie dokładamy pozostałe składniki (rozpuszczone masło dolewamy na końcu) i wyrabiamy ciasto. Kiedy będzie dobrze wyrobione, lekko klejące, formujemy kulę, podsypujemy mąką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (około 1,5 godziny).
Wyrośnięte ciasto wykładamy na posypaną mąką stolnicę, wałkujemy na grubość około 1 cm i wykrawamy koła o średnicy około 5 cm. Odkładamy do ponownego wyrośnięcia.
Ładnie napuszone pączki wrzucamy na patelnię z olejem rozgrzanym do 170-180 stopni C, warto użyć termometr. Smażymy, aż się zarumienią, po kilka minut z każdej strony. 
Usmażone odkładamy na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, do osączenia. Jeszcze ciepłe nadziewamy wiśniowym dżemem lub konfiturą. Oprószamy cukrem pudrem lub lukrujemy i posypujemy kandyzowaną skórką pomarańczową.
Lukier:
Wszystkie składniki dokładnie ze sobą łączymy, aż uzyskamy jednolitą masę. Jeżeli będzie za gęsta lub zbyt lejąca dokładamy odpowiednio cukier puder lub syrop klonowy.
Smarujemy pączki.

Wyszły doskonałe. Z całego serca polecam i nie tylko w czwartkowe święto. Mam nadzieję, że skorzystacie z przepisu.
A przy okazji ... ile zjedliście. przyznajcie się ;)

Czekam na Wasze komentarze.
Ściskam Ilona 



Etykiety: , , ,