Pod Łososiem w Gdańsku, czyli warsztaty z trybowania drobiu



Dzisiaj będzie sporo zdjęć, nie mogłam się zdecydować, tyle chciałam Wam pokazać. Do tego powstał jeszcze krótki filmik. A wszystko dotyczy warsztatów. 
15 marca, do restauracji Pod Łososiem w Gdańsku zostałam zaproszona na warsztaty z trybowania drobiu oraz różnych technik przygotowania z niego potraw. Na ten fantastyczny pomysł wpadła Ewa z Moje Twory Przetwory, za co jej gorąco dziękuję. Bardzo się cieszę z zaproszenia na te zajęcia, gdyż drób do rozkładania na części zanosiłam do tej pory mojej kochanej mamie ;)
Ptaki, które były tematem naszego spotkania, otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Zakładów Mięsnych Nowak. Sporą gęś, kurczaki i ... cudowne maleńki kurczaki kukurydziane. Były niesamowite, nigdy nie widziałam takiego mięsa. POLECAM. Cały ważył mniej niż pół kilograma, a miał mięśnie jakby właśnie ukończył maraton. Super.
Spotkanie rozpoczęło się o 9.00. Wraz z dziewczynami, organizatorką Ewą, Klaudią z Dusiowej Kuchni oraz Jolą z Zakochanych w zupach w czerwonych fartuchach od Zakładów Mięsnych Nowak rozpoczęłyśmy naukę pod okiem szefa kuchni Janusza i kucharzy Piotra i Seweryna. Widać i słychać, że to ich pasja. Kochają to co robią i z niesamowitą lekkością potrafię o tym opowiadać. Szef kuchni, to klasyczny przykład kulinarnego ADHD, chciał robić milion rzeczy na raz i mówił z prędkością światła, aby jak najwięcej nam przekazać. 





Ciężko wszystko Wam opisać. Ale myślę, że poniższe podstawy z pewnością przydadzą się Wam w kuchni.
Długo by opowiadać. Zanudziłabym na śmierć. Ale wierzcie, mimo, iż gotuję od ponad 20 lat (o rajusiu) sporo się dowiedziałam, nauczyłam, przypomniałam.


 









A to już nasze dania. Takiej uczty można pozazdrościć. Pyszna gęś faszerowana jabłkami z żurawiną, którą mieszałam i ładowałam osobiście, maleńki kukurydziany kurczak, którego wątróbką i pomarańczami faszerowała Ewa, a także przepyszne piersi z boczkiem, pomidorami suszonymi, szpinakiem na włoską nutę przygotowane przez Dusię i Jolę. Kapusta, kasza... i tron. Tak dobrze przeczytaliście. Siedziałyśmy na tronach. Jak kulinarne księżniczki.


A na koniec - Dyplom. To świetny pomysł Ewy. Doskonała pamiątka ale przede wszystkim potwierdzenie zdobytych umiejętności. Ewa... mam już dwa na lodówce ;) Polecam się na przyszłość.

Jeszcze raz pragnę podziękować za spotkanie i możliwość zdobycia kolejnych mądrości na mojej kulinarnej drodze.
Pozdrawiam Wszystkich i zapraszam na film. To krótka relacja z naszych Warsztatów, którą możecie również podglądać na moim kanale KUCHNIA ILONY TV
Ściskam Ilona
Ps. Ewa, Klaudia - dziękuję za zdjęcia.






Etykiety: , ,