Bazyliowe bułki



Uwielbiam kiedy dom pachnie ziołami i gorącym chlebem. A jak Pachnie ziołowymi bułkami to rozpływam się. Nie dziwi pewnie nikogo fakt, że zapachy kulinarne są mi bliskie, więc mój miejsko-wiejski dom i nowa kuchnia tętni życiem. Kiedy szykuję smaczności, nie wiem jakim cudem przychodzą goście, bo tak pachniało, że zgłodnieli. Bardzo fajne uczucie i przyznam, że zawsze poprawia mi humor. Pieczenie, gotowanie, pichcenie, mieszanie to moja terapia i forma relaksu. Też tak macie?
Ściskam Ilona ♥



Bazyliowe bułki
Potrzebne będą:

Robimy zaczyn. Drożdże rozpuszczamy w letniej wodzie z łyżeczką cukru i łyżką mąki. Odstawiamy na 10 minut, aż urosną. Następnie dolewamy do zaczynu olej i mieszamy** Do miski wsypujemy mąkę, sól i zaczyn z olejem. Mieszamy i zagniatamy ciasto, żeby było elastyczne. Następnie pozostawiamy w podsypanej mąką misce, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy ciasto do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.
Kiedy ciasto nam wyrośnie, zagniatamy ponownie do pierwotnej objętości, następnie dzielimy na porcje i każdą z nich maksymalnie rozciągamy, albo wałkujemy na grubość około 1 cm. Na każdym placku układamy liście świeżej bazylii, jeden obok drugiego i zwijamy placek w roladę, małą bagietkę. Układamy na blasze, przykrywamy ponownie lnianą ściereczką do wyrośnięcia. 
Bułki pieczemy około 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C. Muszą być ładnie rumiane i po puknięciu w dno wydać pusty dźwięk. 

Moja rada:
** Jeżeli olej wlejemy bezpośrednio do zaczynu i wymieszamy, później łatwiej i dokładnie uda nam się połączyć z mąką .


Etykiety: ,